Czas #1 – Jak to się zacznie?

Czas #1 – Jak to się zacznie?

Podsumowanie: ten wpis rozpoczyna serię artykułów związanych z chronobiologią. Wpis ma przekazać jeden komunikat: chronobiologia istnieje.


Spis treści

1. Wstęp

2. Zasady są po to, by…

3. ExoClock i EndoClock

4. Synchronizacja

5. Semantyka

6. Odnośniki

Chronobiologia – nauka o organizacji przebiegu procesów życiowych, opisująca integrację wymiaru czasu i przestrzeni (materii) w układach żywych.

Wstęp

24 godziny. 

Tyle trwa doba planety, na której żyjemy. Ten porządek świata trwa od ponad 4 miliardów lat. Czterech miliardów lat. Regularnie. Dzień w dzień. Kiedy ostatni raz sprawdzałem, badacze wciąż sprzeczali się co do teorii powstania życia na Ziemi – ale każdy o zdrowych zmysłach prędzej, czy później, dojdzie do wniosku, że cecha tego świata – rytmiczność, powtarzalność – nie jest obojętna dla istot żywych.

Jeżeli do biologicznego imperatywu zaliczymy przetrwanie, wtedy będzie oczywistym, że te organizmy, które lepiej rozpoznają otoczenie, będą miały większą szansę na przetrwanie. 

Ok. Jeżeli zatem jedną z nadrzędnych, pewnych i powtarzalnych cech otoczenia jest obrót planety, objawiający się np. cyklami dnia i nocy – instynkt przetrwania będzie nakazywał organizmom organizację swoich zachowań w sposób, który przyniesie im przewagę / korzyść, np. w postaci pożywienia, czy bezpieczeństwa (poprzez zmniejszenie ryzyka spotkania drapieżnika – chociażby).

Innymi słowy, organizmy żywe będą uczyć się rytmu Ziemi, dostrajając do tego rytmu swoje zachowania. Pod powierzchnią zachowań kryje się cała biochemiczna orkiestra – chęć na seks rano, chęć na sen wieczorem, większa koncentracja za dnia, niż w nocy, ergo zupełnie inny nastrój i zachowania w różnych porach – to i wiele więcej – to nie są po prostu nasze ludzkie widzimisię, wzięte wyłącznie z naszej kultury i preferencji. To bardzo stare wzorce, głęboko wypalone w naszej biologii.

Jeżeli chcecie znać moje zdanie, to uważam, że mamy dzikie ciała, wyrafinowane umysły i gramy te społeczno-kulturowe gry, które zresztą sami nie do końca świadomie zaprojektowaliśmy. Hannibal z Kratosem, umieszczony w Westworldzie.

Wracając na Ziemię. 

Relacja z tym rytmem jest bardzo stara i bardzo głęboko zakorzeniona w organizmach żywych. Została w nas wykuta przez eony czasu, odbita w genach, w wędrówkach, w miejscach w jakich żyjemy, a nawet w naszych kulturach. Jeden szczególny metronom – Słońce – z jakiegoś powodu bardzo lubimy utożsamiać z bogiem, niezależnie od tego, czy był to Egipt, Mezopotamia, Rzym, czy też zupełnie inny, odległy kontynent.

Niezależnie od tego, czy walczyliśmy ze strzygami, a naszym bogiem był Swarog, czy może Chrystus (tak, dobrze czytacie) – zawsze było to Słońce. Zainteresowani mogą odnaleźć w tym naprawdę fascynującą podróż w przeszłość.

A żeby uczynić ją fascynującą, proponuję, by nie traktować tego jak lekcji historii z podstawówki, a raczej kierować się pytaniem: jak dużo mogę się dowiedzieć o swojej biologii dzięki analizie kultów i religii mojego gatunku? [1, 2]

Ten świat istnieje w pewnym rytmie. Ten świat nie pyta, czy akceptujemy rytm.

To, czy traktujemy ten rytm jak zasadę – jest już w zasadzie (zamierzona gra słów) poza naszą władzą, ponieważ możesz wypić kawę w nocy, ale nie możesz uniknąć konsekwencji.

Jeżeli nie wierzysz lub nie zgadzasz się z tym – sprawdź, czy w zaniedbanym rytmie dobowym, przyjęcie melatoniny sprawi, że wstając rano stwierdzisz, że dawno tak się nie wyspałaś. Wtedy wróć do tego artykułu i zapytaj samą siebie, czy coś w tym jednak jest.

Zasady są po to aby je… 

Rytm istnieje. 

Mam na myśli TEN rytm. Ten, do którego dostraja się wszystko co żyje u gospodarza zwanego Ziemią. Jak zatem nazwać ignorowanie tego, bądź wyznaczanie sobie własnych rytmów? Jak nazwać sytuację, w której naszymi wyrafinowanymi umysłami podejmujemy decyzje głupsze od naszych dzikich ciał? 

Prowadząc konsultacje w modelu środowiskowym, sporym wyzwaniem jest zawsze sytuacja osoby pracującej w trybie zmianowym. Dlaczego? Dlatego, że im bardziej komplikujemy proste rozwiązania – tym gorzej.

Gdy trafia do mnie ktoś rozmontowany, pracując w trybie zmianowym (co było pierwsze – jajko, czy kura?) i pytając co ma robić, słyszy proste, czyste rozwiązanie: zmienić pracę. Ponieważ niektóre problemy nie są opcjonalne. Komplikować znaczy: kupować melatoninę, czerwone okulary, EMF-shieldy, suplementy, aplikacje – wydając te pieniądze, które w pierwszej kolejności musimy przecież zarobić… chodząc do tej pracy. I robiąc na tyle duży bałagan w dopaminie, że myśl o zmianie środowiska to po prostu zbyt dużo.

Być może istnieje w nas pętla zwrotna pomiędzy decyzjami, które kształtują nasze środowisko – oraz wpływem tego środowiska na nasze decyzje. Być może idąc do wyniszczającej pracy, szukamy impulsywnych przyjemności, by tą pracę uczynić w miarę znośną – podejmując decyzje, jakich byśmy nie podjęli, pracując zgodnie z naszą biologią – bo i po co?

Impulsywne przyjemności mają to do siebie, że nie pomagają w podejmowaniu odważnych wyborów, więc z czasem, normalnym, a przynajmniej akceptowalnym, stanie się wyniszczający rytm życia oraz impulsywne przyjemności, które mają go uczynić jakkolwiek znośnym.

Czy istnieje takie sprzężenie? Czy istnieje sprzężenie pomiędzy naszą biologią i naszymi decyzjami, emocjami i psychiką, a nawet mentalnością? To jedno z ważniejszych pytań w tym blogu.  [3, 4]

EndoClock i ExoClock

Być może zdążyliście zauważyć, że lubię eksperymentować słowem i wyprowadzać określenia, które mają pomóc w odbiorze treści – tak było na przykład z Ketozą Sportową. Teraz również skorzystam z tego zabiegu. Proponuję posługiwanie się dwoma słowami: EndoClock oraz ExoClock. Clock to z angielskiego Zegar, zaś Endo to skrót od Wewnętrzny, a z kolei Exo – to po prostu pochodzący z zewnątrz, Zewnętrzny

EndoClock – Wewnętrzny Zegar

ExoClock – Zewnętrzny Zegar

Exo

Nasza planeta jest jak jeden wielki zegar tykający w jeszcze większym zegarze. To jest ExoClock – zegar świata. Zegar zewnętrzny, zegar tej planety, ze wskazówkami takimi jak dzień i noc. Ponieważ tak się zdarzyło, że powstało życie – życie musiało nauczyć się odczytywać ExoClock.

Życie z czasem stało się sprytne, ponieważ zauważyło, że ExoClock jest bardzo powtarzalny i przewidywalny, więc postanowiło wyjść z założenia, że jeśli dostroi się do powtarzalnego i przewidywalnego ExoClock’u, zwiększy swoje szanse na przeżycie, przedłużenie gatunku, dobrobyt.

Endo

Na przykład ryba, która dostroi się do ExoClock, zamiast za każdym razem marnować pół godziny na akomodację wzroku między dniem i nocą, ryzykując bycie pożartą przez drapieżnika – uruchomi akomodację już pół godziny wcześniej, zyskując ogromną przewagę. [5]

Inny organizm, zauważając skrócony dzień i spadek temperatury otoczenia, będzie wiedział, że dobrym pomysłem może być zgromadzenie substratów energetycznych albo zorganizowanie sobie miejsca na długi sen, ponieważ nadchodzi czas niedostatku i chłodu – zaś kiedy wzrośnie temperatura, będzie to godzina pobudki i zwiększonej dostępności pożywienia na ExoClock’u. A więc ustawia sobie ów organizm, swój molekularny EndoClock w taki sposób, by zasypiać i wybudzać się w sensowny (zgodny z ExoClockiem) sposób.

Synchronizacja

Zależy nam na tym, by nasz EndoClock był zsynchronizowany z lokalnym ExoClock’iem środowiska, w jakim żyjemy i które nas ukształtowało. 

Zwróćmy uwagę na słowo “lokalny”. Słowo to odkrywa przed nami kolejny wątek, jakim jest obszar na jakim spędzamy nasze życie i fakt, że istnieją małe-wielkie niuanse w ExoClock’ach w różnych miejscach na Ziemi – np. polarny ExoClock raczej nie przewiduje ananasów, czy długich dni na piaszczystych wybrzeżach, prawda? Polarny ExoClock przewiduje raczej przeszywający mróz, ciemność, tłuszcz i krew.

Może być niezły chaos, kiedy ludy, których EndoClock dostroił się do polarnego ExoClocku na pułapie genów przez całe pokolenia – w którymś momencie zaczną sobie grać według tropikalnego ExoClock-u.

Tu człowiek i tu człowiek, po co kombinować i wydziwiać, right? Przecież to tylko ananas, a nie cyjanek.

Do tego też wrócimy. Na przykład do haplogrup genomu mitochondrialnego. [6]

Powtórzę: zależy nam na tym, by EndoClock był zsynchronizowany z naszym lokalnym ExoClock’iem, bo genetyczny mechanizm naszego EndoClock-u jest dużo starszy i dużo mocniej wypalony w naszej biologii, niż tempo, z jakim chcielibyśmy go dowolnie modyfikować.

Zależy nam na tej synchronizacji. To znaczy – naszym organizmom na tym zależy; do tego dążą. Po to mamy zdolności adaptacyjne i pewne wzorce behawioralne, ukute w nas naprawdę głęboko. Bardzo głęboko. Jeżeli wcześniej nie wchodziliście równie głęboko w te chrono-szczegóły i chrono-niuanse, chcę, żebyście wiedzieli, że doskonale rozumiem Wasz sceptycyzm – czy to odnośnie powyższych stwierdzeń, czy w przypadku takich jak to: chronobiologia obejmuje nasze rytmy behawioralne. [7]

Wspominam o tych rzeczach teraz, by podkreślić ważność całego tego wątku, jednakże argumentacją zajmiemy się dopiero później, ponieważ musimy to zrobić w sposób uporządkowany.

Semantyka

Zanim ruszymy gdziekolwiek, musimy – właśnie – uporządkować komunikację. Dlaczego wprowadziłem na chwilę dwa nowe określenia (EndoClock, ExoClock)? 

Ponieważ określenia klasyczne są używane ze sobą naprzemiennie przez nasze środowisko (rynek, fachowców, odbiorców, – you name it), co doprowadziło do takiego bałaganu w semantyce, że istnieje większa szansa na to, że się dobrze zrozumiemy, używając określeń zupełnie nowych, semantycznie czystych, schludnych. 

W praktyce jednak:

ExoClock = Rytm dobowy = 24 godziny = 23:56:04 = Doba planety = Zewnętrzny rytm, np. dzień, noc.

EndoClock = Rytm okołodobowy = 22 – 25 godziny = czyli około doby… = Circadian = Circa-dian… = Wewnętrzna organizacja procesów biologicznych organizmów, służąca do adaptacji do rytmu dobowego = np. melatonina, kortyzol, testosteron, prolaktyna.

Przy odpowiedniej okazji dotkniemy również różnic już nie tyle między dobą i okołodobą, a między rytmem i cyklem.

Rytm okołodobowy to określenie, które wykuł ktoś, kogo nazywam Ojcem Czasu. Postać bardzo nietuzinkowa, o której opowiem za jakiś… czas.

D.


Odnośniki

[1] Acharya S/D.M. Murdock. The Origins of Christianity and the Quest for the Historical Jesus Christ. 2004. Stellar House Publishing.
[2] Murdock, D.M. (as Acharya S) (2004). Suns of God: Krishna, Buddha and Christ Unveiled. Kempton, Illinois: Adventures Unlimited Press. ISBN 1-931882-31-2.
[3] https://academic.oup.com/alcalc/article/48/2/202/177353
[4] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4041815/
[5] Zhdanova Irina, Reebs Stéphan. Circadian Rhythms in Fish. Fish Physiology (Jan, 2006.) vol. 24: Behaviour and Physiology of Fishes, Publisher: Elsevier, New York. Editors: K.A Sloman, R.W. Wilson, S. Blashine, pp.197-238.
[6] Aw WC, Towarnicki SG, Melvin RG, Youngson NA, Garvin MR, Hu Y, et al. (2018) Genotype to phenotype: Diet-by-mitochondrial DNA haplotype interactions drive metabolic flexibility and organismal fitness. PLoS Genet 14(11): e1007735. https://doi.org/10.1371/journal.pgen.1007735
[7] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5787107/